poniedziałek, 9 lutego, 2026

Z historii taksówek: jak woźnice i kierowcy samochodów walczyli o pasażerów w Krakowie? 

Taksówki od dawna są tak powszechnym środkiem transportu, że trudno sobie wyobrazić czasy, gdy w ogóle nie istniały. Jednak historycy odkryli, że pierwsze wynajmowane powozy pojawiły się w Europie na początku XVIII wieku i były ciągnięte przez konie, a nie przez samochody. Prawdziwa walka o pasażerów rozpoczęła się na początku XX wieku między woźnicami a kierowcami samochodów. Choć nie wszystkie kraje całkowicie zrezygnowały z taksówek konnych, w tym także Polska. Nawet w XXI wieku można przejechać się dorożką konną, odwiedzając Rynek Główny w Krakowie – pisze portal krakow-future.eu.

Dlaczego taksówki konne w Krakowie nazywano „dorożkami”?

Warto wspomnieć, że pierwsze taksówki pojawiły się w starożytnym Rzymie, do przewozu pasażerów używano wówczas rydwanów. W Europie, a zwłaszcza w Polsce, tego typu usługi zaczęto świadczyć pod koniec XVII wieku; środkiem transportu były różnego rodzaju wozy. Dla bogatszych mieszkańców oferowano bardziej komfortowe przejazdy, jednak koszt podróży był wtedy znacznie wyższy. W Krakowie takie powozy nazywano fiakrami lub dorożkami. Słowo „fiakier” zapożyczono z języka francuskiego, ponieważ tam pierwsze dorożki konne czekały na klientów w pobliżu kościoła św. Fiakra, od którego wzięły swoją nazwę. W Krakowie termin „fiakier” odnosił się nie tylko do samego powozu, ale również do woźnicy.

Jednak to właśnie słowo „dorożka” bardziej zakorzeniło się w Krakowie. Polacy przejęli je od Rosjan. W Petersburgu woźnice zwykle czekali na pasażerów w pobliżu głównych dróg, a odwiedzający to miasto Polacy często słyszeli słowa „doroga” (droga) lub „dorożka” w kontekście wynajmowanych powozów. Gdy wrócili do ojczyzny, z przyzwyczajenia zaczęli nazywać w ten sposób wozy, które wiozły pasażerów.

Dlaczego krakowskie taksówki konne nie mają numeru 6?

Sytuację tę wyjaśnia odrębna historia. Na początku XX wieku dorożka numer 6 w Krakowie należała do woźnicy Jana Kaczary, który rozmawiał z pasażerami wyłącznie wierszem. Ten oryginalny sposób prowadzenia rozmów tak urzekł polskiego poetę Konstantego Gałczyńskiego, że napisał on o woźnicy wiersz „Zaczarowana dorożka”. Po publikacji utworu popularność Jana Kaczary gwałtownie wzrosła – mieszkańcy Krakowa pragnęli podróżować wyłącznie „zaczarowaną dorożką”. Według legendy zazdrośni konkurenci ukradli woźnicy jego notatnik, w którym zapisywał swoje najlepsze wiersze. Kaczara był tak zrozpaczony, że nagle zachorował i zmarł. Skruszeni rywale postanowili upamiętnić kolegę, usuwając numer 6 z oznaczeń krakowskich dorożek. Na rogu Rynku Głównego umieszczono także tablicę pamiątkową. Co ciekawe, ta tradycja przetrwała do dziś – współcześni dorożkarze wożący turystów po Krakowie nadal pomijają numer 6 w numeracji swoich powozów.

Powolna ekspansja samochodów

W XIX wieku na zakup samochodu mogli sobie pozwolić jedynie bardzo zamożni mieszkańcy miast, podobnie jak na wynajęcie auta do przejażdżki ulicami. Stopniowo jednak ten środek transportu stawał się coraz bardziej dostępny, a niektórzy kierowcy dostrzegli w samochodach także możliwość zarobku. Pierwsze krakowskie taksówki motorowe mogły pomieścić nie więcej niż trzech pasażerów. W 1903 roku przejazd w obrębie miasta kosztował do 3 złotych, niezależnie od długości trasy. 

Wówczas nie istniały jeszcze taksometry, które precyzyjnie określałyby opłatę za przejazd. Jednak ta cena była zbyt wysoka dla wielu mieszkańców, dlatego zamówień było niewiele; większość krakowian nadal wybierała dorożki konne, ponieważ były tańsze. Mimo to niektórzy przedsiębiorczy obywatele dostrzegali przyszłość w samochodach i zaczęli organizować nawet płatne kursy nauki jazdy, w których uczestniczyło wielu mężczyzn w Krakowie.

Jak kryzysy gospodarcze wpłynęły na usługi taksówkowe?

Pomimo wysokich cen usługi taksówkowe stopniowo zyskiwały na popularności, zdobywając zaufanie klientów. Jednak wybuchła I wojna światowa, a następnie kryzys gospodarczy, przez co wiele projektów komercyjnych zostało zamrożonych. Dopiero kilka lat po zakończeniu działań wojennych taksówki ponownie pojawiły się na ulicach Krakowa. Wtedy też zaczęły powstawać pierwsze korporacje taksówkowe, a era indywidualnych przewoźników powoli odchodziła w zapomnienie. W Krakowie wynajmowane pojazdy stacjonowały głównie przy Głównym Dworcu Kolejowym i nad Wisłą, gdzie łatwiej było znaleźć pasażerów. Charakterystycznym elementem odróżniającym taksówki od innych pojazdów była specjalna szyba wewnętrzna, oddzielająca kierowcę od klientów.

Po wojnie mieszkańcy Krakowa znacznie chętniej korzystali z usług taksówkarskich, uznając, że samochodem można dotrzeć do celu szybciej i wygodniej niż dorożką konną. A skoro pojawił się popyt, przyszła i podaż. W 1920 roku liderem pod względem liczby taksówek była Warszawa, gdzie działało ponad 2500 taksówek. Jednak Kraków niewiele ustępował, będąc w tamtych czasach ważnym ośrodkiem handlowym i kulturalnym. Jednak gdy usługi taksówkowe zaczęły zdobywać popularność, w 1929 roku nadszedł kolejny kryzys i przejazdy stały się zbyt drogie dla większości mieszkańców miasta. – wielki krach 1929 roku. W rezultacie dorożki konne ponownie zyskały przewagę.

Na ulicach przedwojennego i powojennego Krakowa

Wielu taksówkarzy zrezygnowało z pracy z powodu braku klientów, a wysokie ceny kursów na prawo jazdy i płatne kursy dla kierowców sprawiły, że taka praca stała się niedostępna dla przeciętnego obywatela. Jednak z czasem kryzys ustąpił, popyt na usługi przewozowe znów zaczął rosnąć, a na postojach taksówek w Krakowie zaczęły tworzyć się długie kolejki. Mimo to wielu mieszkańców miasta z przyzwyczajenia wolało korzystać z dorożek konnych, niektórzy nawet bali się nowych, niezrozumiałych mechanizmów. Dlatego pracy nie brakowało zarówno dla taksówkarzy, jak i woźniców. II wojna światowa ponownie zahamowała rozwój rynku taksówkarskiego. W tamtych czasach po ulicach Krakowa poruszały się jedynie riksze rowerowe z zamontowanymi taksometrami.

Jednak po II wojnie światowej popyt na usługi taksówkarskie gwałtownie wzrósł, a chętnych na kursy nauki jazdy było więcej niż dostępnych pojazdów. W czasach PRL-u znalezienie taksówki na ulicy było bardzo trudne, podobnie jak zamówienie jej z wyprzedzeniem. Taksówkarze znajdowali się w uprzywilejowanej sytuacji: mogli sami decydować, kogo zaprosić do swojego samochodu, a kogo nie, a także czy zawiozą klienta na zamówioną odległość. Często zdarzało się, że czekali, aż uzbierają większą grupę pasażerów. Co więcej, stan techniczny samochodów daleki był od ideału, w autach często brakowało klamek i tapicerka siedzeń była uszkodzona. Przeglądy techniczne przeprowadzano sporadycznie, a naprawy ograniczały się głównie do silników. Zakup nowej floty czy modernizacja pojazdów były poza zasięgiem zarówno prywatnych właścicieli, jak i firm taksówkowych. Jeśli chodzi o dorożki konne, to ich działalność była coraz bardziej ograniczana, ponieważ firmy taksówkowe nie tolerowały konkurencji.

Na początku XXI wieku

Sytuacja zmieniła się po upadku ZSRR, kiedy Polska obrała nowy kierunek polityczny. Natychmiast zaczęły pojawiać się nowe korporacje taksówkowe, które szybko się unowocześniały i na początku 2020 roku na krakowskim rynku działało kilka dużych firm oferujących klientom komfortowe przejazdy różnymi modelami samochodów. Powróciły również dorożki konne, ale już wyłącznie jako atrakcja dla turystów. Piękne konie zaprzężone w eleganckie wozy można zobaczyć na Rynku Głównym, zwłaszcza w pobliżu Kościoła Mariackiego. Większość przejazdów to krótkie wycieczki po rynku, choć istnieje możliwość wynajęcia dorożki na dłuższą trasę.

Woźnice starannie dobierają konie do zaprzęgu, a wszystkie zwierzęta wyróżniają się lśniącymi grzywami i ogonami oraz nienaganną kondycją. Właściciele dorożek podkreślają, że znalezienie odpowiednich koni nie jest takie proste, dlatego już jako źrebięta uczą się one chodzić w parach, by przyzwyczaić się do rytmu, charakteru i chodu swojego towarzysza. Jeśli jeden koń zachoruje, trzeba wymienić oba, ponieważ nowa para nie zgra się od razu. Ponadto konie wymagają starannej pielęgnacji i odpowiedniego żywienia, więc właściciele wynajętych powozów mają dość kłopotów. Okazuje się, że utrzymanie dużej liczby dorożek nie jest opłacalne, dlatego w rywalizacji z samochodami woźnice musieli ustąpić miejsca nowoczesnym taksówkom. Jest to jednak nieodłączny czynnik każdego postępu.

Latest Posts

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.