poniedziałek, 9 lutego, 2026

Dom Turecki w Krakowie

Wszyscy znawcy wiedzą, że europejskie miasta charakteryzują się własną architekturą, choć zdarzają się wyjątki. W Krakowie, na skrzyżowaniu ulic Długiej i Pędzichów, znajduje się trzypiętrowy budynek zwieńczony nie standardową iglicą, ale minaretami. Budynek stoi już ponad sto lat, gdyż został wybudowany w 1885 roku, a tę nietypową dekorację otrzymał od swojego właściciela, Artura Teodora Rayskiego, który chciał stworzyć w swoim domu zakątek Imperium Osmańskiego. Badacze podają różne powody tej decyzji i wszystkie są na swój sposób oryginalne. Przez ponad sto lat Polacy starannie konserwowali ten niezwykły budynek i nazwali go Domem Tureckim, pisze krakow-future.eu.

Historia właściciela Artura Rajskiego

Aby zrozumieć motywy tego czynu, warto poznać właściciela Domu Tureckiego. Artur Teodor Rayski pochodził z rodziny zubożałej szlachty, ale zachował swój herb – Korab. Wiadomo, że urodził się jako obywatel rosyjski, ale po powstaniu styczniowym został zmuszony do przyjęcia obywatelstwa osmańskiego. Rayski został awansowany do stopnia kapitana w Legionie Polskim, a następnie służył w armii osmańskiej w Turcji podczas wojny między Imperium Osmańskim a Rosją w 1877 roku. W 1885 roku powrócił do domu. Kiedy wybuchła I wojna światowa, wstąpił do Legionu Piłsudskiego, ale kiedy Turcja interweniowała w wojnę, został zmuszony do walki po stronie Turków. Następnie szkolił się na lotnika, walczył w Dardanelach i wrócił do domu w czerwcu 1919 r. jako dowódca eskadry lotniczej.

W latach 1926-1939 był dowódcą Wojska Polskiego i odpowiadał za modernizację krajowego lotnictwa wojskowego. Rayski miał ogromne doświadczenie, służył w armii austro-węgierskiej, legionach polskich, armii tureckiej i francuskiej. Był szefem polskiego Ministerstwa Lotnictwa i zapisał się w historii kraju jako specjalista, który wywiózł państwowe rezerwy złota za granicę w przededniu II wojny światowej.

Jako członek Królewskich Sił Powietrznych latał nad Afryką Północną i Azją. Po śmierci generała Sikorskiego dowodził Polskimi Siłami Powietrznymi. Po zakończeniu II wojny światowej wrócił do ojczyzny, pracował w polskiej jednostce likwidacyjnej i został zdemobilizowany w 1949 roku. Następnie przeniósł się do Anglii i osiadł w londyńskiej dzielnicy Ealing, gdzie pracował jako scenarzysta. Jednocześnie pozostał obywatelem swojego kraju, działaczem lokalnej Polonii i honorowym prezesem Stowarzyszenia Lotników Polskich. Przez swoich oficerów został zapamiętany jako odważny człowiek o silnej woli, której nie zatracił w cywilu.

Oryginalny projekt domu

Oficer przyjechał do Krakowa w 1890 roku, ożenił się i zamieszkał w kamienicy. Artura Rayskiego nie onieśmielała renoma miejsca: od XV wieku u zbiegu ulic Długiej i Pędzichów znajdował się szpital dla chorych na trąd, który został zburzony dopiero w 1818 roku i zastąpiony kamienicą. Początkowo budynek był standardowy, dwupiętrowy, ale w 1910 roku Artur Rayski zażyczył sobie 3 kondygnacje i ozdobienia szczytu minaretami. Projekt przebudowy został zatwierdzony przez władze miasta w czerwcu 1910 roku, a dokument podpisała żona oficera Józefa jako właścicielka kamienicy.

Autorem projektu był krakowski architekt Henryk Lamensdorf, właściciel krakowskiej firmy architektoniczno-budowlanej. Podejmował się on tylko drogich projektów, które wyróżniały się oryginalnymi rozwiązaniami architektonicznymi. To właśnie domy Lamensdorfa zachwycały stylowymi wnętrzami na klatkach schodowych i taką nowością tamtych czasów jak windy. Artur Rayski zażyczył sobie trzypiętrowego, czterotraktowego budynku z dziedzińcem. Zażądał, by szczyt budynku zdobił minaret – wieża otoczona galerią i przykryta stożkowatą kopułą w kształcie półksiężyca. Następnie postanowił dodać dwie mniejsze wieże po bokach głównej. Wewnątrz były one kopią meczetu z niszą modlitewną zbudowaną zgodnie z zasadami muzułmańskimi.

Dlaczego minarety?

Oryginalny budynek natychmiast przyciągnął uwagę mieszkańców miasta, którzy zaczęli nazywać go Domem Tureckim. Nie obyło się bez plotek. Mówiono, że Rayski wzniósł minarety ze względu na swoją muzułmańską żonę, a nawet sprowadził muezina, aby śpiewał modlitwy. Inni twierdzili, że modlitwy śpiewał sam właściciel. Wygląda na to, że katolickim sąsiadom tak bardzo nie podobała się ta dekoracja dachu, że nalegali, aby właściciel zainstalował rzeźbę Matki Boskiej przy wejściu do domu. W rzeczywistości Artur Rayski był protestantem, a jego żona Józefa katoliczką i nigdy nie śpiewał modlitw z minaretów. Figura Matki Boskiej stała w pobliżu domu od 1865 roku, potem została zniszczona przez burzę i odrestaurowana dopiero w 1896 roku.

Jerzy Siemisław Lątka, doktor nauk humanistycznych, etnolog i orientalista, próbował dociec szczegółów tej historii i doszedł do wniosku, że Artur Rayski nie mógł poślubić muzułmanki, bo sam musiałby przejść na islam. Nic takiego jednak nie miało miejsca, mimo że oficer przez długi czas służył w Imperium Osmańskim. Zgodnie z prawem islamskim mógł mieć kilka żon, a jego prawowita małżonka, Józefa, nie zgodziłaby się na to. Jeśli chodzi o modlitwy w pokoju za minaretem, wnuczka Rayskiego Ewa Prażmowska wspominała, że słyszała, jak ktoś się modlił, ale głos należał do kogoś innego. Być może był to gość jej dziadka, który postanowił przejść na islam.

Naukowiec przypuszczał jednak, że zmiana wiary dałaby oficerowi, który wiele lat spędził w służbie tureckiej, szansę na zrobienie dobrej kariery u Turków. W końcu Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie było wówczas na mapie, a podzielone państwa, których obywatele byli Polakami, mogły domagać się ekstradycji od Imperium Osmańskiego. A tych, którzy przeszli na islam, umowy nie obowiązywały. Wnuczka Rayskiego nie potrafiła powiedzieć nic na ten temat, ani na temat drugiej muzułmańskiej żony dziadka, więc nie udało się ostatecznie wyjaśnić tej kwestii. Badacz zasugerował również, że Rayski postanowił stworzyć we własnym domu kącik, który przypominałby mu o młodości spędzonej wśród Turków. Choć nie należy też odrzucać wersji, że oficer chciał w tak nietypowy sposób wyróżnić się w kręgach krakowskiej szlachty, budując minarety na dachu.

Tablica pamiątkowa na Domu Tureckim

Tak się złożyło, że syn bohaterskiego oficera Rayskiego, Ludomił Antoni, poszedł w ślady ojca. Służył w tureckich siłach powietrznych i został ciężko ranny pod Gallipoli. Po wyjściu ze szpitala walczył w armii osmańskiej, następnie szkolił się na pilota, podobnie jak jego ojciec, i służył w tureckich siłach powietrznych. Następnie walczył w szeregach 4 Dywizji Strzelców Polskich przeciwko bolszewikom. W 1921 r., podczas Bitwy Warszawskiej, dowodził eskadrą lotniczą. Walczył dzielnie podczas I i II wojny światowej, w wojnach polsko-bolszewickiej i polsko-ukraińskiej, odznaczając się jako generał brygady. W Polsce Ludomił Rayski jest znany jako twórca narodowego lotnictwa. Dlatego na frontowej fasadzie Domu Tureckiego, w którym mieszkał, umieszczono tablicę pamiątkową przypominającą mieszkańcom miasta o zasługach generała.

Jeśli chodzi o sam budynek, jest on wpisany do rejestru zabytków Krakowa. W 2014 roku zrekonstruowano fasadę frontową, a doświadczeni specjaliści przywrócili nawet oryginalną kolorystykę odkrytą podczas badań stratygraficznych. Samo dofinansowanie z budżetu miasta wyniosło 240 tys. zł, ale koszty były tego warte. W XXI wieku Dom Turecki nadal zachwyca odwiedzających Kraków swoją oryginalnością i pełnym wigoru wyglądem, mimo bardzo szacownego wieku. I nie jest to bezzasadne, gdyż tajemnicze historie miłosne zawsze przyciągały tysiące turystów. I taką legendę o miłości oficera do pięknej muzułmanki od ponad wieku pieczołowicie przechowuje tajemniczy Dom Turecki z Minaretami w centrum Krakowa.

Latest Posts

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.