Wśród licznych dawnych rzemiosł szczególne miejsce w Polsce zajmuje tworzenie szopek. Szopki to bogato zdobione konstrukcje, które mogą przedstawiać różnorodne sceny – od szopki bożonarodzeniowej po zabytkowe budynki na ulicach. W każdym mieście istnieją własne, dawne zasady i tradycje tworzenia szopek. W Krakowie również się one zachowały, podobnie jak u rzemieślników, w których rodzinach tajemnice tej sprawy przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Do takich rodzin należy krakowska rodzina Malików. Regularnie biorą udział w corocznym miejskim konkursie na najlepszą szopkę i często zdobywają nagrody – pisze krakow-future.eu.
Jak to wszystko się zaczęło?

Pani Anna opowiedziała dziennikarzom portalu „Novayapolsha.pl”, że należy do jednej z najstarszych rodzin szopkarzy w Krakowie. Pierwszym rzemieślnikiem był dziadek jej męża – Walenty Malik, który zajmował się tym w wolnym czasie. Pracował jako murarz, a później tramwajarz. Pierwszą szopkę wykonał na Boże Narodzenie w 1909 roku i zaczął organizować małe przedstawienia. Do pracy zaczęli dołączać inni członkowie rodziny, przekazując tajniki rzemiosła z pokolenia na pokolenie. Od tego czasu już cztery pokolenia Malików tworzą szopki na święta.
Sama Anna, jeszcze jako dziewczynka, chodziła na przedstawienia krakowskich szopkarzy, gdzie poznała swojego przyszłego męża. Gdy zaczęła uczyć się robić szopki, zrozumiała, że to bardzo trudne zajęcie. Wymaga wiele cierpliwości, ponieważ wykonanie jednej szopki może zająć około roku. Jest jednak pewna, że satysfakcja z efektu końcowego jest nieporównywalna z niczym innym. W rodzinie przechowywana jest najstarsza szopka, nazywana „matką szopek”. Została kupiona w 1898 roku i ma ponad dwa metry wysokości. Dawniej takie konstrukcje były bardzo duże, aby ludzie z daleka mogli widzieć, co dzieje się na scenie.
Trochę o historii szopek

Pierwszymi twórcami szopek byli murarze w XIX wieku. Zimą brakowało dla nich pracy, więc zaczęli zarabiać, organizując przedstawienia z własnoręcznie wykonanych konstrukcji. Rozrywek było niewiele, dlatego oglądanie i tworzenie świątecznych scenek zaczęło przyciągać innych mieszkańców Krakowa. Przedstawienia z lalkami odbywały się zazwyczaj przy Kościele Mariackim. Lalki pięknie śpiewały kolędy, każda z nich wykonywała własną pieśń.
Pierwszy konkurs szopek odbył się 21 grudnia 1938 roku przy pomniku Adama Mickiewicza na krakowskim Rynku Głównym. Pierwsze miejsce zdobył murarz Stanisław Polak, który otrzymał nagrodę – pieniądze oraz strucle i torty z lokalnej cukierni. W czasie okupacji hitlerowskiej konkursów nie organizowano. Tradycję wznowiono dopiero w grudniu 1945 roku. Choć pomnik Mickiewicza wciąż leżał w gruzach, ludzie przynosili swoje szopki, aby samym poczuć i podarować innym świąteczną atmosferę.
Jak przebiega konkurs szopek?

Od 1946 roku organizacją wydarzenia zajmuje się Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. Od tamtej pory mieszkańcy co roku zbierają się przy pomniku Adama Mickiewicza, aby pielęgnować tę dawną tradycję. Do tworzenia szopek można używać dowolnych materiałów: drewna, stali, plastiku, szkła. Szczególnie cenione są elementy świetlne, które dodatkowo podkreślają świąteczny charakter konstrukcji.
Tradycja trwa także w XXI wieku. W pierwszy czwartek grudnia setki mieszkańców i gości Krakowa gromadzą się na Starym Mieście. Następnie przy dźwiękach hejnału (melodii granej co godzinę przez trębacza z wieży Kościoła Mariackiego) wędrują ze swoimi dziełami do Muzeum Historycznego. Tam rzemieślnicy zostawiają swoje szopki, aby zostały ocenione przez jury i podziwiane przez zwiedzających. Wyniki ogłaszane są po trzech dniach, a szopki pozostają w muzeum do końca lutego następnego roku.
Kolekcja rodziny Malików

Wszystkie lalki rodziny Malików mają swoje unikalne oznaczenia. Dziadek wykonał figurkę tramwajarza, a dzieci i wnuki – gwiazdę betlejemską. W rodzinnej kolekcji znajduje się wiele oryginalnych lalek. Jak u większości szopkarzy, obowiązkowo przechowuje się figurkę krakowskiego czarnoksiężnika Twardowskiego, który rzekomo potrafił wytwarzać złoto i zawarł pakt z diabłem. W kolekcji jest też figurka dziada zbierającego pieniądze do worka – jej wykonanie jest konieczne. U Malików taki dziad przypomina XIX-wiecznego artystę Adama Chmielowskiego, który stworzył w Krakowie pierwsze schronisko, gdzie bezdomni mogli się ogrzać, i sam tam zamieszkał. Przechowuje się również figurkę papieża Franciszka, wykonaną przez córkę Rozalię na potrzeby przedstawienia z okazji Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się w Krakowie.
Pani Anna pokazała dziennikarzom oryginalne polityczne lalki, które wykonała w 2010 roku. Zdecydowała się wtedy odtworzyć motyw obrazu Jana Matejki z okazji rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Na dole umieściła prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego, oraz jego kontrkandydata w wyborach. W rolę Trzech Króli wcielili się Jerzy Buzek, Barack Obama i Władimir Putin. Znalazło się też miejsce dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry w roli pasterzy. Przedstawienia i wykonane lalki bardzo spodobały się widzom.
Pani Anna Malik opowiedziała, że w rodzinie większość lalek wykonuje się ręcznie. Sporo czasu poświęca też na naprawę starych figurek, które stworzyli jeszcze dziadek Walenty Malik i jego syn. Zachowało się ponad 40 takich lalek. Szczególnie lubi góralską parę – kozaka w czerwonych szarawarach i kozaczkę, którzy śpiewają swoje świąteczne pieśni. Dawniej do szopek tworzono wiele postaci, ponieważ przedstawienia były długie i wymagały licznych bohaterów. Współczesne szopki są skromniejsze. Pani Anna ma tylko 18 własnych lalek, ale to i tak dużo, bo wykonanie każdej zajmuje wiele miesięcy.
Najbardziej pamiętne przedstawienie

Pani Anna wspomina, że każde przedstawienie z szopkami jest wyjątkowe, ale jedno zapadło jej w pamięć szczególnie. Wówczas ją i córkę Rozalię poproszono o wykonanie szopek dla Muzeum Schindlera, będącego jednym z oddziałów Muzeum Historycznego Krakowa. Rzemieślniczki wybrały historię o Holokauście – rozstrzelanie żydowskiej rodziny na Placu Nowym. Herodem został Hitler, diabłem – esesman, a rolę Śmierci pozostawiono tradycyjną. W drugiej szopce przedstawiły w roli trzech króli wielkich przywódców z konferencji w Jałcie: Roosevelta, Churchilla i Stalina, którzy dzielili Europę po II wojnie światowej. Trzecią szopkę poświęciły ucieczce Świętej Rodziny z Egiptu, przedstawiając głównych bohaterów jako znajomą żydowską rodzinę, która musiała ukrywać się przed nazistami.
W 2022 roku, gdy rozpoczęła się wojna Ukrainy z Rosją, pani Anna w jednej z szopek umieściła Archanioła Michała zabijającego smoka. Choć, jak mówi, nie jest to temat typowo krakowski, dotyczy on wszystkich. Pani Malik opowiedziała, że jej ojciec podczas II wojny światowej walczył w partyzantce i często wspominał tamte przerażające czasy. W XXI wieku wielu Polaków przeżywa tragedię Ukraińców, starając się im pomóc, pamiętając obrazy zniszczonej Warszawy i porównując ją do zrujnowanego Mariupola. Pani Anna podkreśliła, że cała jej rodzina żyje tą wojną i losem Ukrainy.
Jak wyglądają przedstawienia rodziny Malików?

Pani Anna jest dumna, że jej rodzina podtrzymuje tradycję szopek. Ma sześć córek, które jako dzieci wspólnie pracowały nad szopkami. Kiedy dorosły, pomagają w miarę wolnego czasu. Tylko córka Rozalia stale uczestniczy w tworzeniu szopek. Co roku rodzina organizuje przedstawienia dla bliskich, znajomych i sąsiadów. Wybierają krótkie scenki, bo dłuższe wymagają większego przygotowania, a dzieciom mogłyby się dłużyć. Siostrzeniec Andrzej śpiewa, córka Rozalia śpiewa i animuje lalki, druga córka Cecylia gra na skrzypcach, a pani Anna wciela się w różne role.
Rodzina Malików swoje szopki nie tylko przechowuje, ale też sprzedaje. Często zamawia je Muzeum Historyczne, miejscowe kościoły, a także mieszkańcy Krakowa. Nierzadko szopki są kupowane na wystawach organizowanych po corocznym konkursie szopek. Twórcy nikomu nie odmawiają. Pani Anna wierzy, że ta stara tradycja będzie trwać jeszcze długo, bo szopki i lalki stały się częścią jej rodziny. Wyroby Malików i innych rzemieślników można podziwiać w Pałacu Krzysztofory, będącym oddziałem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.