Historia pokazuje, że siłą napędową nauki zawsze byli pasjonaci swojej dziedziny, którzy często ryzykowali własne życie, aby potwierdzić swoje odkrycia. W Polsce do takich szanowanych postaci należy Odo Bujwid – założyciel bakteriologii w naszym kraju, który niestrudzenie prowadził badania w celu ratowania ludzkości przed licznymi chorobami. Kierował Katedrą Higieny w Krakowie, stał na czele Instytutu Szczepień Pasteura, gdzie rozpoczął produkcję pierwszej polskiej surowicy przeciw błonicy. Jednak przez całe swoje życie nie otrzymał żadnych nagród za swoje starania, pisze portal krakow-future.eu.
Droga do edukacji

Odo Feliks Kazimierz Bujwid urodził się w listopadzie 1857 roku w Wilnie. Jego dzieciństwo nie było radosne. Ojciec został oskarżony o udział w powstaniu styczniowym i zwolniony z pracy. Z powodu biedy i trudności życiowych w alkoholizm popadli nie tylko ojciec, ale i matka. Odo jako nastolatek musiał opuścić szkołę i zarabiać na życie udzielając korepetycji, jednocześnie samodzielnie przygotowując się do matury. Od młodości interesował się chemią i mimo trudnej sytuacji finansowej, Odo założył w domu małe laboratorium chemiczne. Solidna wiedza pozwoliła mu dostać się na Wydział Medyczny Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie szybko zwrócił na siebie uwagę wykładowców swoimi zdolnościami.
W 1886 roku Bujwid ukończył studia i wkrótce usłyszał o pracach francuskiego mikrobiologa Louisa Pasteura nad szczepionką przeciwko wściekliźnie. Dzięki pomocy przyjaciół udało mu się dotrzeć do Paryża, gdzie młodemu lekarzowi udało się przekonać naukowca, by przyjął go do swojego zespołu. Talent Bujwida przykuł uwagę Pasteura, który na pożegnanie podarował uczniowi dwa wściekłe króliki, co było carskim darem. Dzięki nim Odo mógł rozpocząć produkcję szczepionki już w ojczyźnie, udoskonalając formułę w laboratorium bakteriologicznym w Warszawie, utworzonym w filii Instytutu Pasteura. Równocześnie wykładał bakteriologię lekarzom, a jego materiały później zostały wydane w Polsce jako osobny podręcznik.
W walce z gruźlicą

W 1890 roku Bujwid ponownie udał się w podróż, tym razem na spotkanie z wybitnym niemieckim naukowcem Robertem Kochem, który poszukiwał wówczas szczepionki przeciwko gruźlicy. W tamtych czasach choroba pochłaniała tysiące ludzi, więc znalezienie leku stało się dla młodego lekarza sprawą honoru. Jednak Koch nie zdradził mu tajemnicy składu swojego preparatu, więc Odo musiał pracować nad formułą samodzielnie. Poddał się nawet eksperymentalnej szczepionce, ciężko zachorował, ale nie zwątpił w skuteczność swoich działań.
Po powrocie do Warszawy zajął się praktyką szczepień w fabrykach, gdzie jako lekarz miał nadzór nad pracownikami. Pracował także na Kolei Nadwiślańskiej. Zaproszono go również do kontroli zakładów produkujących szczepionki w Petersburgu i Odessie, co zmusiło go do częstych podróży między różnymi miastami, a nawet krajami. Znalazł także czas na prowadzenie badań nad patogenami wścieklizny, gruźlicy i cholery; znakomite wyniki uzyskane w tych badaniach przyniosły Bujwidowi międzynarodowe uznanie. W trakcie swoich podróży pan Odo badał również funkcjonowanie nowo powstających w Europie stacji badania żywności i wody. Po powrocie do Polski natychmiast założył w Warszawie Stację Miejską do Badania Żywności i Artykułów Codziennego Użytku osobiście oraz zbadał jakość wody w Wiśle.
Praca w Krakowie

Bujwid brał także udział w licznych kongresach higienicznych i bakteriologicznych w Polsce i Europie, publikował referaty, a nawet nauczył się 13 języków, aby swobodnie komunikować się z zagranicznymi kolegami oraz czytać niezbędne materiały. Pan Odo stał się tak znaną postacią w Polsce, że zaproszono go na stanowisko profesora Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tytuł profesorski oraz obywatelstwo austriackie otrzymał na mocy dekretu cesarskiego w kwietniu 1893 roku.
Przeniósł się z rodziną do Krakowa, ale mimo europejskiego uznania został tam przyjęty nieprzychylnie. Początkowo nie pozwolono mu objąć stanowiska kierownika Katedry Higieny Krakowa; stało się to możliwe dopiero po otrzymaniu decyzji ministerstwa w Wiedniu. Jednak naukowiec nie zwracał uwagi na swoich krytykantów i całkowicie poświęcił się pracy naukowej. Oprócz filii Instytutu Pasteura założył również Zakład Higieny, pracował z mieszkańcami, a coraz więcej osób decydowało się na szczepienia. W 1905 roku kupił kamienicę przy ulicy Lubicz, gdzie założył zakład produkujący szczepionki i surowice. Jednocześnie walczył o budowę wodociągów w Krakowie i rozwój miejskiej kanalizacji, ponieważ doskonale rozumiał, jak kluczową rolę odgrywa higiena w walce z chorobami.
W kręgu zazdrośników

Warto zaznaczyć, że we wszystkich dążeniach pana Odo wspierała jego żona, która odpowiadała za administrację Instytutu. Pani Kazimiera z rodziny Klimentowiczów była jedną z pierwszych znanych feministek w Polsce, miała silny i zdecydowany charakter. Pobrali się w 1886 roku i wspólnie wychowali sześcioro dzieci. Ich córka Helena została pierwszą lekarką weterynarii w Polsce, uzyskując dyplom Akademii Medycyny Weterynaryjnej we Lwowie w 1923 roku. Jednak pod koniec lat 90. XIX wieku w Krakowie pan Bujwid w pełni doświadczył, jak wrodzy potrafią być ludzie. Zazdrośnicy oskarżali go o złe zarządzanie Zakładem i czerpanie korzyści materialnych z produkcji szczepionek, co według nich nie przystawało profesorowi uniwersytetu. Padły nawet słowa o pewnym naukowym fanatyku, który dyskredytował Kraków. Po pewnym czasie większość zarzutów wobec naukowca została obalona, ale wszystkie te nieprzyjemności negatywnie odbiły się na jego zdrowiu.
Oskarżenia i hańba

Kiedy wybuchła I wojna światowa, Bujwid został lekarzem armii austriackiej i objął kierownictwo nad działem epidemiologicznym okręgu krakowskiego, produkując i dostarczając szczepionki dla wojska. Równocześnie zaopatrywał w leki także „Legiony” i otworzył szpital dla żołnierzy przy swojej fabryce. Taka działalność rozgniewała władze, a Austriacy oskarżyli Bujwida o zawyżanie cen na produkty medyczne, co doprowadziło do procesu przed sądem wojskowym, a następnie przed oficerskim sądem honorowym. Decyzją senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego pan Odo został nie tylko wydalony z armii austriackiej i pozbawiony stopnia oficerskiego oraz odznaczeń, ale także zawieszono mu tytuł profesora. Przeżył poważny kryzys psychiczny i w trybie pilnym opuścił Kraków, przenosząc się do swojego majątku w Czasławiu, który kupił w 1899 roku. Zarządzanie Zakładem przekazał swojej żonie i dzieciom.
Powrót do nauki

Po pewnym czasie stan zdrowia pana Odo się poprawił i w 1920 roku zwrócił się do polskich władz o unieważnienie wyroku. Przywrócono mu stopień wojskowy pułkownika i powierzono zadanie organizacji Działu Higieny przy Wojskowej Szkole Sanitarnej w Warszawie. Nie chciał wracać na Uniwersytet Jagielloński, zamiast tego złożył wniosek o emeryturę, do której prawo odzyskał po anulowaniu decyzji senatu. Wrócił do działalności naukowej, aktywnie uczestniczył w konferencjach, działał w Towarzystwie Krzewienia Świadomego Macierzyństwa i Reformy Obyczajowej, a także redagował czasopismo „Życie Świadome”.
Jako poliglota zafascynował się esperanto, które wówczas zyskiwało na popularności i w 1924 roku zjednoczył ruchy esperanckie w Polsce. Był redaktorem czasopisma „Pola Esperantisto” i został wybrany przewodniczącym Międzynarodowego Stowarzyszenia Naukowców Esperantystów oraz Federacji Stowarzyszeń Esperanckich w Polsce. W Krakowie zasłynął także jako założyciel oddziału międzynarodowego Rotary Club. Pan Bujwid aktywnie interesował się polityką i w 1935 roku został wybrany senatorem z ramienia partii Piłsudskiego.
Cena samotności

Najcięższym ciosem dla Bujwida była śmierć jego ukochanej żony Kazimiery w październiku 1932 roku, która była dla niego także oddaną towarzyszką w pracy. Ostatnie dziesięć lat swojego życia pan Odo spędził w żałobie po niej i zaczął nawet pisać do żony, choć wiedział, że nigdy ich nie przeczyta. Te notatki stały się podstawą jego pamiętnika, pełnego wspomnień i refleksji filozoficznych i moralnych.
Kiedy wybuchła II wojna światowa, naziści zaczęli prześladować rodzinę Bujwida, a naukowca nieustannie wzywano na przesłuchania. To ostatecznie wyniszczyło jego siły i w Wigilię 1942 roku pan Odo zmarł. Pochowano go na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Pamięć o tym człowieku pozostała w zapiskach, które w 1990 roku zostały opublikowane przez wydawców Danutę i Tadeusza Jarosińskich w książkę „Osamotnienie. Pamiętniki z lat 1932-1942”. Przetrwał także Zakład Produkcji Szczepionek założony przez naukowca; w 1964 roku wnukowie Odo Bujwida kontynuowali jego działalność.